Tyle Was tu było *O*
sobota, 24 stycznia 2015
Nowy blog =D
Zapraszam na bloga, który prowadzę razem z przyjaciółką. Publikujemy tam opowiadanie Drarry -HarryxDraco =3 -. Opo to nosi nazwę Oddech Śmierci i jak na razie mamy jeden rozdział =D
Będę bardzo wdzięczna, jeśli zajrzycie tam i zostawicie swoje opinie =D
sobota, 20 września 2014
UH HUH
Jak na godzinę 3:41 mam strasznie mocną czkawkę od 10 minut XD I najlepsze jest to, że żyję w strachu iż rodzice się obudzą i nakryją mnie siedzącą na kompie w środku nocy (nad ranem) :P
Co do opowiadań, może uda mi się przetłumaczyć dziś jakiegoś fajnego one-shot'a, ale wszystko wyjdzie jeszcze w praniu :D
Żegnam się!
czwartek, 18 września 2014
WRÓCIŁAM!
Ja trzymam się całkiem dobrze ^ ^ Okay, ale nie o tym miało być, więc wracam do szczegółów :D
Jak możecie zauważyć, zmieniłam tytuł bloga, jak i cały jego wygląd. Dlaczego?
Otóż tak, jako, że pomysły na opowiadania mam, ale kiedy chcę je opublikować, wypadają mi z głowy, postanowiłam, że zacznę coś tłumaczyć :D Cóż, nie coś tylko opowiadania, uściślając, fanfiki :D
Cieszycie się? Mam nadzieję, że tak, bo ja bardzo :P Nie wiem, czy będą pojawiały się notki regularnie, czy nie, no bo szkoła się zaczęła i rodzice zaczynają ględzić, ale postaram się :D
Na początek, może jutro, dodam notkę, gdzie będzie Wam przedstawiony spis opowiadań, które chciałabym przetłumaczyć :P Mam nadzieję, że wybierzecie któryś (jak i że pod tym postem będą komentarze :P).
Oczywiście, kiedy najdzie mnie wena, może też skrobnę coś fandomowego, lecz na pewno mniej odjazdowego, bo z pisaniem fanfików i trzymaniem kanonu jestem obeznana fifty-fifty :D
Mam nadzieję, że cieszycie się z mojego powrotu ^ ^
ALLONS-Y~!
piątek, 16 maja 2014
Wiecie co?
Także... Przepraszam tych wszystkich, którzy czekali na nowy rozdział. Mam nadzieję, że będziecie mieli miłe wakacje :D
Pozdrawiam,
Noc.
sobota, 26 kwietnia 2014
Co Wy na to?
Hej, hej, to znowu ja :D
Zastanawiałam się — seryjnie, całkiem niedawno, bo jakieś dwie minuty temu — czy nie przeszkadzało by wam i chcielibyście, aby następny rozdział Szczęścia w nieszczęściu był w narracji pierwszoosobowej?
W ogóle... Tak sobie myślę... I zostało się z trzy lub cztery rozdziały do końca, więc może warto zrobić ankietę, w której zagłosujecie, jakie następne opowiadanie byście chcieli? Co Wy na to?
środa, 23 kwietnia 2014
Szczęście w nieszczęściu ~ 11
W jednej z największych komnat, urządzonych w wiktoriańskim stylu, na czerwonym fotelu przy kominku i z kieliszkiem drogiego wina w ręce, siedział młody mężczyzna. Ciemne włosy opadały mu swobodnie na ramiona, a czarne oczy wpatrywały w ścianę przed sobą. Jego poza wyraźnie wskazywała na to, że nad czymś myśli. Ubrany był w czerwony płaszcz przeplatany złotymi nićmi, skórzane, czarne spodnie i czarną koszulę z czerwonymi haftami. Jego ciemne buty sięgały mu do kolan.
W pewnym momencie Axel — bo to było jego imie — zamrugał oczami i ze spokojem upił łyk wina, z krystalicznie czystego kieliszka.
— Jacob! — zawołał, a po chwili w jego komnacie pojawił się mężczyzna z krótkimi, czarnymi włosami i złotymi oczami. Jego skóra była opalona, a on sam był wysoki. Ubrany był w czarno-białą koszulę, czarne spodnie i równie wysokie buty, co jego pan.
— Słucham, Panie? — odezwał się, a jego głos nie miał w sobie ani krzty ciepła.
— Powiedz im, że pojutrze wcielamy to wszystko w życie. — mężczyzna uśmiechnął się przebiegle i tym razem do końca wypił trunek.
— Tak jest, Panie. — Jacob ukłonił się i wyszedł, zamykając za sobą mosiężne drzwi komnaty.
Jeszcze długo przez korytarze prowadził go szyderczy, jak i demoniczny śmiech; Axel wiedział, że po wcieleniu planu w życie, nic już nie stanie mu na drodze do władzy.
Podszedł do wielkich, szklanych drzwi, po czym otwierając je wyszedł na balkon, a w jego oczach pojawił się błysk szaleństwa, gdy spojrzał w niebo.
Dlaczego, zapytacie?
Otóż dopiero po feriach, Kuro i chłopiec zdecydowali się zapisać go do dobrego gimnazjum. Obydwaj woleli żeby Yuki najpierw zaznajomił się z otoczeniem i przywykł do nowej sytuacji. Po tym odwiedzili szkołę, która odpowiadała im. Okazało się, że znajduje się ona dziewięć kilometrów od miejsca, w którym mieszkali, ale na szczęście kursowały autobusy w tamtą stronę. Miesiąc temu załatwili wszystkie formalności i czekali tylko na przyjęcie, o którym informacja przyszła listem tydzień temu.
Jako, że Kuro wstał wcześniej, by móc przygotować wszystko na pierwszy dzień w szkole Yuki'ego, postanowił przygotować jajecznicę. Ostatnio zauważył, że bardzo podchodziła chłopakowi ta, którą robił według własnego przepisu. Wyciągnął więc wszystkie potrzebne składniki, założył pomarańczowy fartuszek w owoce i zabrał się za gotowanie.
Chłopak wszedł po schodach i zapukał lekko do przedostatnich drzwi po lewej stronie. Kiedy nie usłyszał odpowiedzi nacisnął delikatnie na klamkę i wszedł do środka.
Ciepłe wiosenne słońce wpadało przez jasne żaluzje, rozjaśbiając pokój, a tym samym go ocieplając. Jeśli wytężyłoby się wzrok, można by ujrzeć maleńkie drobinki kurzu, unoszące się nad meblami. Wzrok demona od razu padł na postać zakopaną w kołdrze.
Chłopiec po sam nos przykryty był brzoskwiniową pościelą. Jego jasne, przydługie już, włosy rozsypywały się i po kołdrze, i po poduszce. Twarz miał zwróconą w stronę ściany naprzeciwko łóżka, więc Kuro mógł zobaczyć, jak bardzo rozluźniona ona jest. Długie rzęsy rzucały podłóżne cienie na rumiane policzki, a małe, brzoskwiniowe usta były lekko otwarte.
Gdy się tak na to patrzył, jego serce ożywiło się i zaczęło szybciej bić. Nie rozumiał tej reakcji, nigdy bowiem – aż dotąd – jego serce nie wydawało się wyrywać, a w gardle nie zasychało, gdy patrzył na tą niską istotkę. Nie rozumiał, co to za uczucie. Być może takie, którego on jeszcze nie zaznał w stosunku do drugiej osoby.
Pokręcił głową, odsuwając od siebie te myśli i jednocześnie sprawiając, że pare kosmyków wydostało się z gumki. Podszedł do łóżka, zatapiając nogi odziane w skarpetki w dywanie, i potrząsnął lekko ramieniem chłopca.
– Yuki, czas do szkoły – powiedział delikatnie, cały czas go szturchając. Kiedy to nie podziałało, powtórzył głośniej. – Yuki, jajecznica ci wystygnie. – nie dało to niestety zamierzonego efektu.
Demon westchnął, przymykając na chwilę oczy, po czym szybkim ruchem, zdarł kołdrę z chłopaka. Mógł teraz zobaczyć, że był ubrany jedynie w duży, szary T-shirt z nadrukiem i krótkie, ciemno-fioletowe spodenki, które ukazywały jego szczupłe nogi.
Kuro odwrócił od niego wzrok i powrócił nim do twarzy chłopca, który zaczął się przebudzać. Po chwili mógł już ujrzeć jego cudowne oczy.
– Czemu... Wziąłeś kołdrę? – spytał siadając i trąc oczy.
– Nie pamiętasz? Dzisiaj twój pierwszy dzień w szkole. Idź się ubierz i zejdź na śniadanko. – posłał mu uśmiech, a kołdrę, którą w międzyczasie złożył, położył na łóżku.
Yuki kiwnął głową, po czym zszedł z łóżka. Biorąc jakieś ciuchy z szafy wszedł do łazienki. Gdy tylko kliknięcie drzwi doszło do uszu demona, ten ruszył z powrotem do kuchni.
– Smacznego – powiedział trzymając widelec w dłoni i zabrał się za jedzenie.
Kuro w tym czasie stał, pośladkami oparty o blat i, z założonymi na klatce piersiowej rękoma, przyglądał się chłopcu. Nie raz przypatrywał mu się jak je, ale tym razem obserwacji towarzyszyło to dziwne uczucie. Musiał przyznać, że Yuki'emu do twarzy było w ciemno-niebieskim kolorze, jak i różnych odcieniach błękitu.
Swoje obserwacje przerwał w czasie, gdy chłopiec zjadł już śniadanie i wypił swoją ulubioną, czarną herbatę. Odbił się wtedy od blatu, zabierając pusty kubek i talerz z widelcem.
– Smakowało? – spytał z uśmiechem na ustach, odwracając się w stronę zlewu.
– A jak mogłoby nie smakować? Takie pyszności? W dodatku robione przez Ciebie? – zaśmiał się głośno i założył torbę. – Będę się zbierał, bo chcę zdążyć na autobus.
– To bayu. I uważaj na siebie, mały.
– Nie jestem mały. – to mówiąc chłopiec otworzył drzwi i opuścił dom, podążając ścieżką do bramy. Nie zdawał sobie sprawy, że był obserwowany przez demona.
Oprócz niego na szklanym przystanku, stała jeszcze starsza babcia z koszykiem w ręce i dziewczyna, mniej więcej w jego wieku. Sms'owała z kimś zaciekle. Nie mógł się nadziwić, jak szybko rusza palcami po ekranie. Przecież to niemożliwe, by tak szybko pisała i telefon jej się nie przegrzał! Choć może? Odwrócił od niej wzrok i powrócił nim do oglądania bloków mieszkalnych, po drugiej stronie ulicy.
Nie musiał długo czekać, aż przyjechał autobus. Był on zwyczajny, miejski, lecz nie taki stary. Dość nowoczesny, czerwony z czarnymi i białymi akcentami. Jak na chłopaka przystało przepuścił babcię i kobietę, samemu wsiadając na końcu. Pojazd nie był wypełniony wieloma ludźmi. Na samym końcu siedziało pare uczniów, rozdzielonych na zbite grupki, a miejsce na przodzie zajmowały babcie, lub dorośli, którzy nie mają własnego prawa jazdy i są zdani na dojeżdżanie autobusem. Sam Yuki zajął miejsce po lewej stronie, przesuwając się pod okno. Torbę położył na kolanach i trzymając ją, wpatrywał się przez okno.
Przed oczami przelatywały mu obrazy bloków, samochodów, świateł, ludzi, lub roślinności w parkach. W podróży towarzyszyła mu także muzyka puszczana w autobusie i rozmowy jakiś pań, które trzy siedzenia za nim rozmawiały o czymś żywnie.
Kiedy zatrzymali się w końcu, zza okna dojrzał zdobioną, metalową, czarną bramę, a za nią wielki, ceglany, czerwono-biały budynek. Jak się domyślił, musiała to być szkoła, do której będzie uczęszczał. Otaczało ją wiele drzew, a na chodniku przed budynkiem ustawione były ławki. Nie brakowało też uczniów, zmierzających na lekcje. Tak samo, jak w autobusie, oni również byli rozbici na mniej, lub bardziej złożone grupki, ale byli też tacy, co chodzili samotnie. Zdawało się, że on dziś też tak będzie szedł.
Założył torbę na ramię i wyszedł z autobusu. Również ta dziewczyna, co zacieklr z kimś pisała, wyszła i wyprzedziła go, a jej czarne, krótkie włosy zafalowały. Ubrana była w granatową sukienkę do kolan i z długim rękawem, czarne rajstopy i granatowe buty na lekkim obcasie. Przyglądał się jej jeszcze przez chwilę, aż ruszył się z miejsca i przeszedł przez bramę. Gdy szedł szarym chodnikiem, mijało go wielu ludzi. Niektórzy przyglądali się mu, co niezbyt się mu podobało, inni patrzeli na niego, by później podzielić się spostrzeżeniami z towarzyszami, a jeszcze inni w ogóle nie zwracali na niego uwagi.
Kiedy wszedł do budynku, rozejrzał się w okół. Naprzeciwko niego znajdowała się wielka tablica, a po obu stronach tej ściany stały schody, prowadzące na górę. Po bokach rozchodziły się liczne korytarze i stały różne drzwi. Jako, że nad tablicą pisało ,,Informacje i ogłoszenia" bardzo neonowym kolorem, podszedł do niej i przyjrzał kartce z rozdzieleniem nowych uczniów do poszczególnych klas. Poszukał wzrokiem swojego nazwiska.
– Przepraszam... Nie wiesz może, gdzie ma chemię trzecia c? – spytał, a dziewczyna odwróciła się w jego stronę. Miała fioletowe oczy i czarne okulary.
– Trzecia c? Oczywiście, że wiem! – odpowiedziała entuzjastycznie. – Sama do niej chodzę. Jesteś nowym uczniem, prawda? – schowała telefon do kieszeni sukienki. – Jestem Blackie. – podała do niego swą bladą dłoń.
– Yuya, ale możesz mówić mi Yuki. – uścisnął dłoń dziewczyny, której uśmiech niesamowicie się powiększył.
– Masz bardzo słodkie imię, Yuki. – puściła jego rękę i poprawiła swój granatowo-niebieski plecak. – To jak? Idziemy?
– Jasne. – uśmiechnął się niepewnie, a po chwili już obydwoje ruszyli w stronę klasy.
Weszli na schody, a kiedy byli już na piętrze ruszyli korytarzem na san koniec. Na przeciwko nich, jak i po bokach, stały drzwi, a przed nimi dość dużo ludzi. Blackie odciągnęła go na bok i ustali przy ścianie.
– Teraz tak, jak już pewnie zauważyłeś w tym wielkim tłumie ludzi, jakże wspaniale należącym do naszej klasy, są dwie grupy. – wskazała ruchem głowy na grupę chłopaków w jednym kącie i dziewczyn w drugim. – Zacznijmy od nich. Więc tak, ten najwyższy – wskazała na chłopaka z czarnymi, krótkimi włosami – to przywódca drużyny koszykowej. Może nie wygląda, ale jak chlastnie to tylko raz. Ten drugi, niższy to jego brat. A cała reszta to ta ich drużyna. Z tego, co pewnie nie długo wywnioskujesz, są przeciętni. Ani dobrzy, ani słabi. – zaśmiała się.
– Okay...
– Te dziewczyny w drugim rogu to, tak zwane w klasie, puste plastiki. Dlaczego? – spytała, kiedy dostrzegła pytający wzrok Yuki'ego. – Ponieważ są takie, nie patrz teraz na kolor włosów, że strasznie wiecznie lamentują, noszą kuse stroje i zachowują się jak niedorozwoje.
– To strasznie dziwne. Przecież... Raczej nie powinny tak robić. – powiedział chłopiec, patrząc to na nią, to na nie.
– No ba! O nie! Złamałam paznokieć! Co ja teraz zrobię! – lamentowała przesłodzonym głosem, oglądając swoją prawą dłoń, a lewą przykładając do skroni. Po chwilo już obydwoje śmiali się głośno, zwracając na siebie uwagę paru uczniów.
Nie śmiali się długo, bo już po chwili zadzwonił dzwonek, a nauczyciel otworzył klasowe drzwi, wpuszczając wszystkich do środka.
– Mao, Mio wstajeeemy~! – wykrzyknął od wejścia, a dzieci zaczęły kręcić się na łóżkach.
Pierwszy wstał Mio, który wyglądał tak, jakby nie spał już od dłuższego czasu. Mao natomiast wyglądała jak zombie, kiedy zwlekała się z łóżka.
– Musimy dziś iść...? – wyjęczała dziewczynka.
– Tak. Ale nie marudź, Mao. Idź sié ubierz, bo ci kakao wystygnie. – demon zaśmiał się, kiedy dziewczynka na ostatnie słowo wybiegła jak z procy wprost do łazienki. Mio natomiast, bardziej opanowany wziął ciuchy z szafy i ruszył do drugiej łazienki; Kuro w tym czasie pościelił ich łóżka i zszedł do kuchni.
Kiedy Mao i Mio już zeszli, mięli tylko dwadzieścia minut na spokojne zjedzenie śniadania i wyjście do szkoły. Oczywiście ich zawozi Kuro, bo są jeszcze zbyt mali by jeździć autobusem. Gdy Mao przebiegła przez próg, by jak najszybciej znaleźć się przy stole, jej pastelowo-zielona sukienka do kolan zafalowała. Oprócz sukienki dziewczyn miała również białą koszulę z długim rękawem, białe rajstopy i zielone buciki. Włosy miała spięte w warkocz, który najprawdopodobniej zrobił jej brat. Co do Mio – chłopiec miał na sobie niebieskie spodnie, szarą koszulkę z sową i rozpinaną, czerwoną bluzę, a jego butami były, zapinane na rzepy, turkusowe trampki.
– Smacznego – powiedział, gdy tylko usiadł i obydwoje zaczęli jeść.
Oczywistym było, że nie zjedzą wszystkiego, więc na talerzu zostało się jeszcze pare kanapek, ale kakao zniknęło w całości. Kuro stał w wejściu z ich plecakami w dłoniach.
– Gotowi? – spytał, potrząsając nimi lekko.
– Tak~! – odkrzyknęła Mao i jako pierwsza zeszła z krzesła, podbiegając do brata i, z jego niewielką pomocą, zakładając plecak. Po chwili w jej ślady poszedł Mio.
– W takim razie idziemy. – uśmiechnął się i najpierw przez drzwi wypuścił rodzeństwo, po czym sam wyszedł, zakluczając je.
Bliźniacy siedzieli już na tylnych siedzeniach w samochodzie, a Mio pomagał siostrze zapiąć pas. Demon uśmiechnął się, kiedy to zobaczył i zajmując miejsce przed kierownicą, włożył klucze do stacyjki.
– Możemy jechać? – spojrzał w lusterko, by upewnić się, że Mio się zapiął.
– Tak – usłyszał odpowiedź i ruszyli.
– Dzień dobry, dzieci. – przywitała bliźniaków od wejścia pani w podeszłym wieku, która była ich wychowawczynią.Ciemne, lekko posiwiałe włosy miała spięte w kok, a ubrana była w wiosenną, fioletową sukienkę.
– Dzień dobry, proszę pani. – przywitała się Mao, zajmując miejsce koło brata na ławeczce i ściągając buty, by założyć papcie.
– Mam nadzieję, że dzisiaj będą grzeczni – zwrócił się z uśmiechem, do pani, demon.
– Ależ oni zawsze są grzeczni. Niech się pan nie martwi! Gdy tylko coś się stanie, poinformuje pana o tym. – kobieta odpowiedziała mu z uśmiechem.
– Dobrze. To na razie, maluchy! – pożegnał się z nimi i wyszedł, a oni poszli do klasy.
Będąc na dworze odetchnął świeżym powietrzem. Zastanawiał się, jak sobie radzi Yuki. Wiedział, że chłopiec był dzisiaj nieco więcej niż zestresowany tym, że idzie do szkoły. W końcu nikogo tam nie znał. Niemniej Kuro miał nadzieję, że – choć może nie dziś – ale w niedalekiej przyszłości zaprzyjaźni się z kimś.
Odpalił samochód i pojechał do domu.
– Hej, Yuki – uśmiechnął się do chłopca, który ściągał buty.
– Heloo – odpowiedział mu, a demon od razu wyczuł, że chłopiec ma dobry humor. Zniknął z powrotem za futryną, a niedługo potem Yuki już siedział na kuchennym parapecie.
– Jak tam pierwszy dzień w szkole?
– Fajnie. – Yuki uśmiechnął się. – Wiesz, poznałem taką jedną dziewczynę, która chodzi do mojej klasy, nawet jeździ ze mną autobusem, i wydaje mi się, że będziemy kolegami. – zamachał wesoło nogami.
– Naprawdę? A jak się nazywa? – nie mógł się nie uśmiechnąć, widząc, jak bardzo wesoły jest jego wychowanek.
– Blackie. I w sumie to imię bardzo do niej pasuje. – chłopiec zeskoczył z parapetu. – Co pichcisz? – ustał koło demona, zaglądając mu przez ramię.
– Spaghetti. Ey, ey, gdzie z tymi paluchami! – klepnął chłopca lekko po dłoni, gdy ten nabrał na palec trochę sosu. – Nakryłbyś, a nie już wyżerasz.
– Dobrze, mamusiu. – zaśmiał się i zaczął robić to, o co demon go prosił.
poniedziałek, 7 kwietnia 2014
Coś – bo znowu przerwa~!
Tak więc, to tyle, a teraz zapraszam na lekturkę, tego jakże krótkiego tworu ^ ^
---------------------------
Zaczął się kolejny, słoneczny poranek. Starsza kobieta ( dop. aut.: Co miałam napisać? Postarzała? @A@ ) weszła do jasno-fioletowego pokoju – którego tapetowe ściany obklejone były plakatami, a na szafie widniała wielka tapeta 96neko i Len'a Kagamine'a – i od razu podeszła w stronę rozłożonej, fioletowej kanapy, którą okrywała jesienna ( dop. aut.: w sensie, że taka pościel XD ) narzuta i druga, biała, w granatową kratę. Pod jesienną skryta była śpiąca postać 14-letniej dziewczyny, a pod tą drugą spał 9-letni chłopiec.
niedziela, 6 kwietnia 2014
Sherlock – tłumaczenia cytatów, czyli druga część przerwy w opowiadaniu.
---------------------------------
---------------------------
Więc tak - to jest druga część cytatów z ,,Sherlocka''. Postanowiłam, że jak tylko ukażą się dwa komentarze ( nie ważne, czy pod jedną notką, czy pod dwoma po jednym ) streszczę się i dodam jeszcze rozdział w tym samym tygodniu ^ ^ Bo co jak co, ale komentarze strasznie motywują, a tu świeci takimi pustkami ;A;
sobota, 5 kwietnia 2014
Sherlock — tłumaczenia i cytaty, czyli przerwa w opowiadaniu.
Więc tak — rozdziału jeszcze nie ma, a to dlatego, że tym razem zamiast YouTube'a, wciągnął mnie przewspaniały serial — Sherlock. Co tu więcej mówić? Zakochałam się w bohaterach, fabule, otoczeniu, muzyce... ogólnie we wszystkim *O* <33 I co z tego, że jedna seria ma tylko trzy odcinki XD
Co do rozdziału, mam kawałek, więc obiecuję, że pojawi się niebawem :D
A teraz pytanie — po co robię tą notkę? Otóż, na urodzinach mojego kochanego dziadka, kiedy dorośli rozmawiali o swoich sprawach, ja wyciągłam swój zeszyt, w którym miałam zapisane cytaty z Sherlock'a, a jako, że mi się nudziło, przetłumaczyłam trzy ostatnie ^ ^
Po co je tu wstawiam? Nie wiem, ale być może dlatego, by nie świeciło tu tak drastycznymi różnicami w datach XD
----------------------------------------
,,You... you told me once that you weren't a hero. Umm, there were times I didn't even think you were human. But let me tell you this, you were the best man, the most human... human being that I've ever known, and no-one will ever convince me that you told me a lie, so there. I was so alone, and I owe you so much. But, please, there's just one more thing, one more thing, one more miracle, Sherlock, for me. Don't be... dead. Would you do that for me? Just stop it. Stop this. " — John Watson
,,Ty... powiedziałeś mi kiedyś, że nie jesteś bohaterem. Umm, był czas, kiedy nawet nie myślałem, że jesteś człowiekiem. Ale pozwól mi powiedzieć to, że byłeś najlepszym człowiekiem, najbardziej ludzką... ludzką osobą, jaką kiedykolwiek poznałem i nikt nie wmówi mi, że to było kłamstwo. Był bardzo samotny i wiele Ci zawdzięczam. Ale, proszę, jest jeszcze jedna rzecz, jeszsze jedna rzecz, jeszcze jeden cud, Sherlock'u, dla mnie. Przestań być... martwy. Zrobisz to dla mnie? Po prostu przestań. Zatrzymaj to."
-----------------------------
Sherlock: This is my cab. You take the next one.
John: Why?
Sherlock: You might talk.
Sherlock: To moja taksówka. Ty weźmiesz następną.
John: Dlaczego?
Sherlock: Mógłbyś rozmawiać.
------------------------------
John: Don't do that.
Sherlock: Do what?
John: The look.
Sherlock: Look?
John: You are doing the look again.
Sherlock: I can't see it, can I?
( John indicates mirror, Sherlock looks. )
Sherlock: It's my face.
John: Yes, and it's doing a thing. You're doing a 'We both know what's really going on here' - face.
Sherlock: Well, we do.
John: No, I don't, which is why I find the face so annoying.
John: Nie rób tego.
Sherlock: Czego?
John: Twój wzrok.
Sherlock: Wzrok?
John: Znów robisz to spojrzenie.
Sherlock: Nie mogę tego zobaczyć, czy mogę?
( John wskazuje na lustro, Sherlock spogląda na nie. )
Sherlock: To jest moja twarz.
John: Tak, i to ona robi tą rzecz. Robisz 'Obydwaj wiemy co się tutaj dzieje' - twarz.
Sherlock: Cóż, bo wiemy.
John: Nie, ja nie wiem, dlatego uważam tę twarz za irytującą.
-------------------------
Tak, no cóż, nie twierdzę, że te tłumaczenia są idealne XD Jakby nie było angielskiego uczę się dopiero od 10 lat ^ ^""" Niemniej jednak liczę na waszą konstruktywną krytykę i rady w kierunku do tego, co zrobiłam źle, co muszę poprawić, czy jaki błąd się pojawił :D
A teraz, moi drodzy, Noctem idzie spać ~^~
sobota, 15 marca 2014
Szczęście w nieszczęściu ~ 10
Niestety nie zdawały sobie sprawy, że niedługo ta sielska atmosfera ulegnie drastycznej zmianie, a stare rany zostaną odkopane, przez pewne wypadki.
Ziewnął przeciągle i przetarł oczy piąstkami. Nie chciało mu się wstawać, ale w chwili, gdy zatopił swoje bose stopy w miękkim dywanie, z zamiarem zaciągnięcia żaluzji, poczuł miły i wspaniały zapach, dochodzący z kuchni. Całkowicie rozbudzony założył na piżamę szarą, puchatą bluzę, a na nogi włożył puchate skarpetki, po czym ruszył do kuchni.
Będąc w pomieszczeniu od razu uderzył w niego wspaniały zapach jajecznicy z przyprawami i ciepłego mleka.
– Yuki! Wstałeś już, śpiochu? – zaśmiał się Kuro. Demon stał przy kuchence i pilnował śniadania. Ubrany był w zwyczajną, błękitną koszulkę i szare rurki.
– Tak... Trudno byłoby zasnąć przy takich zapachach. – zachichotał i usiadł na krześle. Przy stole siedzieli również Mao i Mio; obydwoje w piżamach.
– Yukiś, a wies co będzie na sniadanie? – zapytała Mao, uśmiechając się do niego. Roztrzepane włoski okalały jej twarz.
– Podejrzewam, że jajecznica.
– Zgadłes~! – w momencie, w którym dziewczynka to powiedziała, jej brat podsunął Yuki'emu tęczowy kubek, wypełniony ciepłym mlekiem.
– Mleko dobrze robi rano – powiedział z uśmiechem.
Kuro wyłączył gaz i wziął limonkową patelnię z jajecznicą. Podszedł do stołu i każdemu nałożył porcję na talerz. Odstawił patelnię do zjewu i usiadk obok blond-włosego chłopaka.
– Smacznego – powiedział z uśmiechem, a reszta powtórzyła, po czym zaczęli jeść.
– Oj już nie przechwalaj mnie. Wystarczyło znać się trochę na gotowaniu. – zaśmiał się i podał Yuki'emu talerz do wytarcia, co ten zrobił za pomoca białej ścierki w fioletową kratę. Odłożył talerz na suszarkę i zabrał się za wycieranie fioletowej miski.
Przepraszaam ;AA;
Aczkolwiek szczerze mówię — i zarzekam się — że gdy tylko opublikuję tę notkę, zabieram się za dokończenie rozdziału ^-^
Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru,
Noctem ^-^
czwartek, 27 lutego 2014
Takie informacje ^3^
Hejo ^3^
To taka krótka notka, w której chciałabym poinformować Was o tym, iż zmieniłam nazwę swojego konta... Czy jak to się tam nazywa xD
Z Kimichi, będzie wyświetlała się teraz nazwa Noctem. Ot, tak po prostu ^_^
Co do rozdziału będzie on niebawem ^ ^ Może w weekend? Nie wiem xD Jak na razie życzę Wam miłego wieczora w Tłusty Czwartek i wesołego piątku :D
Powiecie, ile pączków wszamaliście?
Pozdrawiam,
Noctem :D
czwartek, 6 lutego 2014
Szczęście w nieszczęściu ~ 9
wtorek, 4 lutego 2014
Versatile Blogger Award
Dziękuję Słodkiemu Tofikowi za nominację ^ ^
- Podziękować nominującemu bloggerowi.
- Pokazać nagrodę Versatile Blogger Award na swoim blogu.
- Ujawnić siedem faktów o sobie.
- Nominować 7 blogów lub więcej.
- Poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów.
- marulove20.blogspot.com
- mi-lka.blogspot.com
- harry-i-tom-yaoi.blogspot.com
- niespelnione-sny-i-marzenia.blogspot.com
- aikohorix333.blogspot.com
poniedziałek, 20 stycznia 2014
Liebster Award x 2 xDD *UUU*
2)Dlaczego akurat yaoi~?
3)Ukochane anime/manga?
5) Od kiedy piszesz opowiadania?
6)Ulubiony kolor?
8)Dp jakiego żywiołu byś się upodobniła? i Dlaczego?
9)Ulubiona książka?
10)Ulubiony zapach?
11)Masz jakieś motto~?




