Tyle Was tu było *O*
środa, 10 lipca 2013
Znasz mnie jak nikt inny ~ 10
- Ayako gdzie schowałaś mój szkicownik!? - wykrzyknął wkurzony Ai. Od rana nie mógł znaleźć swojego ukochanego szkicownika, a tylko Ayako otwierała dzisiaj jego szafkę.
- Ale braciszku ja go nie mam. Na prawdę. - powiedziała z zadziornym uśmieszkiem.
- Jak go nie znajdę, to Twoja wina! - wrzasnął chłopak i zatrzasnął drzwi od pokoju. Aya tylko kiwnęła głową i wróciła do kuchni, w której siedziała Mika pijąc herbatę.
- Plan działa. - powiedziała dziewczyna i z uśmiechem usiadła koło przyjaciółki.
- Teraz wszystko pójdzie jak po maśle. - odpowiedziała blondynka i zaczęła rozmawiać z Ayako na różne, mniej ważne tematy.
***
Kei właśnie wyciągał z torby zeszyt do pisania, gdy jego uwagę przykuł niebiesko - złoty szkicownik. Wyciągnął go i przyjrzał się mu. Na okładce namalowana była trójka chibi, a pod Nimi napis: Szkiczownik Ai'a Usagi.
- Szkicownik Ai'a? Skąd on tu...? - zapytał sam siebie i nagle przypomniało mu się, gdy w poprzedni weekend był z bliźniakami i Miką w galerii. Siedzieli wtedy w kawiarni i Mika kazała im pójść z nią i wybrać dobre ciasto. Ayako została wtedy sama przy stoliku. Musiała więc wyłożyć szkicownik z torby brata i włożyć go do jego torby. - A jednak zostawiać ją samą to zły pomysł. - westchnął. - Musze mu go oddać. - brunet zamknął szkicownik, ubrał buty i wyszedł z pokoju. - Mamo! Popilnuj Ritsu! Ja idę do Ai'a! - wykrzyknął.
- Dobrze! - odkrzyknęła kobieta gotująca obiad. Brunet wyszedł z domu i skierował swe kroki w stronę sąsiadów.
Stojąc przed drzwiami słyszał jak Ai wyzywa siostrę, że zabrała mu jego szkicownik, a ta się ubiegała, że nie. Słychać również było odgłosy gonitwy. Zaśmiał się do siebie i zadzwonił do drzwi. O dziwo otworzyła mu Mika.
- Hej. Ja do Ai'a.
- Właź, właź. - powiedziała niska blondynka uśmiechając się podejrzanie. - Aya~! Kawa na stole~! - wykrzyknęła.
Dziewczyna jak na zawołanie zbiegła z drugiego piętra porywając przyjaciółkę do kuchni. Kei tylko wzruszył ramionami i poszedł na górę. Był już tutaj raz, więc mniej więcej wiedział, gdzie bliźniacy mają pokój.
- Hej A... - nie zdążył dokończyć, bo musiał zrobić unik, przed nadlatującą grubą książką - ...i.
- O Kei. Sorki, że w Ciebie rzuciłem. Myślałem, ze to Ayako. - tłumaczył się chłopak .
- Spoko. Nie ma to jak na wstępie oberwać książką. - roześmiali się. - Niezłe pobojowisko. - stwierdził przypatrując się bałaganowi, panującemu w pokoju.
- Taaa. Po co przyszedłeś?
- A. Oddać Ci to. - wyciągnął przed siebie szkicownik. - Nie wiem jakim cudem znalazł się w mojej torbie. - tłumaczył.
Ai'owi oczy się zaświeciły, gdy ujrzał zagubiony szkicownik. Kei widząc to dał mu go.
- Sankyou Kei. - powiedział i przytulił się do Niego, a brunetowi szybciej zabiło serce. - To na pewno robota Ayako. - stwierdził odczepiając się od Niego. - Chodź do kuchni. - chłopak wyszedł z pokoju. Brunet podążył za Nim.
***
- Siostrzyyyyyczko! - wykrzyknął wchodząc do pomieszczenia. Zwracali się tak do siebie, gdy jeden odkrył przekręt drugiego. - Gdzieee jesteeeeś? - spytał i skierował wzrok na kanapę, na której siedziała Ayako.
- Hej Ai. - dziewczyna uśmiechnęła się.
- Dlaczego schowałaś mój szkicownik, do torby tego tu stojącego chłopaka? - spytał siadając obok niej i wwiercając w nią swoje spojrzenie.
- Ooł. Mikaaa tego nie przewidziałyśmy. - powiedziała szeptem.
- Em dobra, wy tu sobie rozmawiajcie, a ja zmykam~! - blondynka wzięła swoją czapkę i wybiegła z domu.
- Mikaaaa zostawiasz mnie samą??!! - wykrzyknęła za nią Ayako, która znalazła się w środku, ognistego kręgu. - Em...więc...
- Gadaj. - powiedział chłodnym głosem Ai.
- To zabawa!! -wykrzyknęła i korzystając z okazji uciekła do łazienki zamykając się w niej.
- Ah...baby. - Ai wrócił do pokoju, w którym położył się na brzuchu na łóżku. - Co powiesz Kei?
- Hm...a nic takiego. Po staremu. - odpowiedział brunet siadając na krześle. - Pomóc Ci sprzątać? - zapytał, lecz nie usłyszał odpowiedzi. Spostrzegł się, że chłopak zasnął. Pokręcił rozbawiony głową i przykrył go kocem, po czym wyszedł z pokoju. - Ayako, Ai śpi. Możesz wyjść. - powiedział szeptem do drzwi od łazienki.
- Thank you. - odpowiedziała dziewczyna i wyszła do kuchni. Kei tylko się zaśmiał i wrócił do siebie do domu.
***
- Mamo wróciłem. - powiedział wchodząc do domu. - Mamo? - spytał i wszedł do salonu. Siedziała w nim jego mama cała zapłakana z telefonem w reku. - Co się stało? - zapytał zmartwiony.
- Wuja Takano....miał wypadek...śmiertelny... - powiedziała słabym głosem.
- Że co? - spytał chłopak z niedowierzaniem.
- Jechał za granice do pracy, a akurat padał deszcz. Wpadł w poślizg i uderzył lewą stroną auta z nadjeżdżającego tira. Nie przeżył... - opowiedziała, a z jej oczu zaczęły płynąc łzy.
Brunet nie wierzył własnym uszom. Jego ukochany wuja nie żyje. Klęknął na dywanie i rozpłakał się jak małe dziecko. Jego mama podeszła do Niego i przytuliła do siebie.
- Spokojnie kochanie. Cii... - uspokajała go kiwając się w przód i tył. Często robiła tak, gdy był mniejszy i miał koszmary. Zawsze go to uspokajało. - No już. Cii...Będzie dobrze. - szeptała. - Pomyśl o Ritsu...
- Mamo...kto się Nim teraz zaopiekuje? - spytał trochę uspokojony.
- My kochanie. My się Nim zaopiekujemy. - nadal szeptała. - Wszystko już dobrze? - zapytała wstając. Kei zrobił to samo.
- Trochę. - oznajmił i poszedł do kuchni. - Chcesz herbatę? - spytał.
- Po proszę. - powiedziała siadając przy stole.
Przy herbacie rozmawiali dobre dwie godziny. W końcu mama Kei'a musiała iść uśpić Ritsu, który się obudził. Kei w tym czasie posprzątał talerzyki od ciasta i szklanki. Poszedł na górę się umyć i poszedł spać, standardowo sprawdzając jeszcze, czy światło w domu bliźniaków jeszcze się świeci. Zgasił światło i usnął.
@~@~@~@~@~@~@~@~@~@~@~@~@~@~@~@~
Zastanawiam się, czy opisać Wam to, kiedy Kei był u Ai'a w domu.....ale raczej nie hłe hłe xD Wyjdzie w ładowaniu.
Na dzisiaj to już koniec dodawania opowiadań ^U^
Pozdrawiam~!
Kimi~ (która przeziębiona siedzi na dworze, na mokrych schodach xD Le moja wspaniałość.)
Sekrety marzeń ~ 15
Całe wesołe miasteczko było oświetlone wielokolorowymi lampkami. Szyldy z nazwami różnych atrakcji przyciągały swoją uwagę, by zaprosić do skorzystania z nich. Po środku lunaparku stały stoiska z jedzeniem oraz watą cukrową. Gdzieniegdzie porozstawiane były budki do robienie sobie zdjęć oraz kasy.
- Ej chodźmy na kolejkę górską~! - wykrzyknął Hana, na co Ren troszkę się speszył. Nie lubił kolejek górskich.
- A-a nie możemy najpierw iść na... - rozkojarzony chłopak zaczął szukać innej atrakcji. - Do domu luster?
- W sumie...OKEY~!
Tsuna stał tam przysłuchując się ich rozmowie. Widział jak Ren lekko się przestraszył na słowo kolejka górska.
Trójka przyjaciół poszła więc w kierunku Domu luster. Z zewnątrz był pomalowany w pastelowych kolorach z szyldem z nazwą domu oraz z plakatami innych rozrywek. Chłopacy weszli do Niego.
Przez prawie cały pobyt nie mogli opanować śmiechu. Gdy podeszli do trzech różnych luster, Ren wyglądał jak krasnoludek, Tsuna jak wielkolud natomiast Hanashi jak przejechany przez walec. W innym zaś lustrze wszyscy byli nieproporcjonalni.
- To gdzie teraz? - zapytał się Hanashi.
- A może ...
- Kit z tym. Idziemy na kolejkę~! - przerwał Ren'owi blondyn.
Młodszy chłopak nie mając wyboru wypuścił tylko powietrze.
Po chwili siedzieli już w dwóch pierwszych wagonach. Ren z Tsuną siedzieli z tyłu, natomiast Hana siedział z przodu. Kolejka ruszyła.
- Wooohooo~!!! - krzyczał blondyn za każdym razem gdy zjeżdżali z górki.
Ren w tym czasie tulił się do Tsuny lub zaciskał mocno oczy, a chłopak uśmiechał się i tulił go do siebie. Po chwili kolejka ustała.
- K-koniec...?- spytał Ren otwierając jedno oko.
- Koniec. - Tsuna zaśmiał się i przytulił go do siebie.
- Ja chcę jeszcze raz~! - wykrzyknął Hanashi.
- NIE!! - błyskawicznie wykrzyczał Ren. Pozostała dwójka tylko się zaśmiała.
- To teraz gdzie?
- Hm...może na...
***
- Trzeba to kiedyś powtórzyć. - stwierdził Hana, gdy zmęczeni wracali do domów.
- Racja. - zawtórował mu Tsuna, który przytrzymywał ramieniem prawie śpiącego Ren'a. Hanashi zaśmiał się.
- No to na razie~! - wykrzyknął na skrzyżowaniu i skierował się w stronę swojego domu.
- Bye. - odpowiedział Tsuna.
- Gdzie idziemy teeeeraz? - ziewnął Ren.
- A gdzie chcesz? Mój dom jest bliżej od Twojego. - zapytał Tsuna uśmiechając się i czule patrząc na chłopaka.
- Do Ciebie...
- Dobrze.
***
- Mamo, Ren będzie dzisiaj u Nas nocował! - wykrzyknął chłopak wchodząc do domu.
- Dobrze! - odpowiedział mu kobiecy głos, dobiegający z pracowni jego matki, która znajdowała się na końcu korytarza.
- Ściągnij buty i płaszcz. - powiedział Tsuna, po czym sam wykonał tą czynność. Ren poszedł w jego ślady. Po chwili szli do pokoju starszego chłopaka.
- Będziesz spał w ciuchach, czy w piżamie? - Tsuna zamknął drzwi od pokoju.
- W ciuchach...- Ren położył się na wygodnym łóżku 'przyjaciela', po czym wymamrotał ciche 'Dobranoc' i już spał.
Tsuna zaśmiał się. Podszedł do młodszego i przykrył go kołdrą, po czym usiadł obok niego.
- Aniołek. - patrzył z czułością i miłością na pogrążoną w śnie, spokojną twarz chłopaka. - Śpij dobrze. - chłopak pocałował go w czoło i poszedł się umyć. Po chwili wrócił w piżamie i położył się obok Ren'a zasypiając równie szybko.
***
Chłopaka obudziło lekkie głaskanie po włosach i smyranie po plecach. Leniwie otworzył oczy.
- Dzień dobry Renuś. - powiedział Tsuna z uśmiechem na twarzy.
- Dzień...dobryy. - ziewnął chłopak.
- Dobrze się spało?
- Bardzo dobrze. - Ren pocałował Tsunę w policzek. - Ale musimy iść do szkoły. - powiedział co spotkało się z wesołym śmiechem starszego.
- Dzisiaj sobota. - odpowiedział i przyglądał się zdziwieniu malowanemu na twarzy Ren'a.
- Serio? Rypsnęło mi się coś...ale i tak musimy wstawać. - chłopak uśmiechnął się.
- Racja. - Tsuna przybliżył się do jego szyi i pocałował go. Chłopak zadrżał.
- T-tsuna, co ty? - spytał.
Teraz starszy chłopak nie tylko pocałował jego szyję, lecz także przygryzł lekko jego skórę i zassał się w tym miejscu. Ren wiedział, że chłopak robi mu malinkę.
- Skończone...- powiedział oddalając twarz od szyi młodszego i z zadowoleniem przyglądając się swojemu dziełu.
- Ale Tsunaaaa, dlaczego musiałeś robić mi malinkę w tak widocznym miejscu? - spytał Ren zarumieniony niczym truskawka.
- Żeby wiedzieli do kogo należysz. - chłopak uśmiechnął się.
- No dobra, ale już wstajemy. - powiedział młodszy i spróbował wstać, lecz zaplątał się w kołdrę co spotkało się z mocnym upadkiem na ziemię i śmiechem ' przyjaciela'. - Pfff...
Szczęście w nieszczęściu ~ 1
Odwrócił się. Za Nim stał chłopak. Lecz nie taki zwyczajny. Skóra jego była blada jak ściana, oczy raziły czerwienią, a srebrne włosy, kaskadami opadały na ramiona. Ubrany był na czarno. Wyjątkiem był czerwony kaptur bluzy.
- Co chcesz zrobić? - spytał baznamiętnym głosem, nadal trzymając go za ramię.
- A co Cie to obchodzi? - odpowiedział mu pytaniem i wyrwał się z jego uścisku.
- Wiesz, że samobójstwo nie jest jedynym wyjściem z sytuacji, prawda?
- Heh, mądrala się znalazł. - prychnął. - Co Ty niby możesz o tym wiedzieć?
-A ty? - na to pytanie chłopak wyraźnie się zmieszał. - Heh. No widzisz mądralo? Chodź. - powiedział i zaczął iść nie przejmując się osobą, z którą przed chwilą rozmawiał.
Chłopak po chwili zastanowienia poszedł za Nim.
- Powiesz, jak się nazywasz? - zapytał po chwili ciszy.
- Kuroko. - odpowiedział chłopak o dobre 20 centymetrów wyższy od naszego bohatera. - A ty?
- Yukiya. - powiedział. Przynajmniej przedstawienie się sobie jako tako mieli już z głowy.
Reszta drogi minęła im w ciszy.
Po 20 minutach marszu, doszli do ulicy zwanej Magicznym Zakątkiem. Prawie wszyscy wiedzieli, że mieszkają tu osoby 'obdarzone' .
Podeszli do piętrowego domku z czarnego marmuru, którego dach wyłożony był czerwoną blachówką. Wokół domu rosły czarne i białe, jak i czerwone róże. Furtka była koloru metalicznej czerwieni. Weszli przez nią idąc do drzwi poprzez czarny, brukowany chodnik. Kuroko otworzył drzwi.
Miejsce, w którym się teraz znajdowali było ciemnym korytarzem, albowiem jego ściany były ciemno granatowe, a podłoga była wyłożona ciemnymi kafelkami. Po prawej stronie od drzwi, stał wieszak na ubrania, a obok nich dwójka drzwi, będących od siebie w odległości 3 metrów. Po lewej stronie natomiast znajdowały się dwa przejścia i schody prowadzące na górę. Na samym końcu korytarza były jeszcze jedne drzwi. Zupełnie różniące się, od pozostałych. Były one rzeźbione, a ich kolor przypominał metal.
- Witaj, w moim skromnym domku . - powiedział wyższy chłopak i ściągnął swoją bluzę. Dopiero teraz Yukiya zwrócił uwagę, na długość włosów chłopaka. Sięgały one ramion.
- Nietypowo tu... - chłopak powiedział to co miał na myśli. Zawsze taki był. Jego uwaga spotkała się z radosnym śmiechem Kuroko.
- Właśnie taki był mój cel. Nie lubię tego 'ludzkiego' wystroju domów. - chłopak wszedł do pierwszego pomieszczenia na lewo. Yukiya poszedł za Nim.
- Więc nie jesteś człowiekiem?
Kuchnia była jaśniejsza od korytarza, jednak nadal utrzymana w ciemnych kolorach. Ściany były koloru ciemnej szarości, a podłoga wyłożona panelami w kolorze popiołu. Z lewej strony stała ciemno czerwona lodówka, koło niej 5 blatów kuchennych tego samego koloru i tyle samo szafek, wiszących nad blatami. Przy samej ścianie znajdowała się kuchenka. Z prawej strony stał stół na 6 osób, który pokrywał czerwony obrus, na którym stały czarne róże w szarym wazonie. Firanki, w pomieszczeniu były koloru popiołu.
-Nie domyśliłeś się? - Kuroko spojrzał na Niego z nad ramienia. - Jestem demonem. - w tej chwili jego oczy zabłyszczały, by zaraz powrócić do pierwotnego stanu.
Chłopak prawie, ze podskoczył na słowa Kuroko. Demonem? A więc jego nowo co poznany 'kolega', jest jednym z 'obdarzonych' ? W sumie mógł się tego spodziewać po wystroju domu i ulicy, na której mieszka, aczkolwiek nie przyszło by mu to do głowy.
- W sumie, mogłem się domyśleć...
Chłopak znów się zaśmiał.
-Jesteś roztrzepany. - podszedł do niego i poczochrał mu ręką włosy.
- Wcale nie. - zaprzeczył. - Ne Kuro, a tak w ogóle, to ile ty masz lat? - spytał patrząc na podchodzącego do lodówki demona.
- 18, a ty? - Kuro nadal nie odwracał wzroku od lodówki.
- 15. Czego szukasz? - czując się już pewniej, chłopak usiadł na jednym z blatów, jednak nie tak blisko Kuroko.
-Czegoś do jedzenia. Głodny jesteś? - tym razem spojrzał się na Niego.
-Nie za bardzo. - zaprzeczył, jednak jego brzuch mówił coś innego.
- Hahah. A jednak. Omlet może być? - starszy chłopak wyciągnął z lodówki wszystkie potrzebne składniki.
- Okey.
Po 40 minutach, najedzeni towarzysze siedzieli przy stole i rozmawiali.
- Ne, - zagadał Yukiya - jesteś 'obdarzonym' od urodzenia, czy nie? - zapytał ciekawy, opierając głowę na rękach, które z kolei były oparte o stół.
Kuroko prychnął.
- 'Obdarzonym' jest się od urodzenia. Gdy Cię któryś z Nich przemieni, jesteś tylko kimś więcej, niż zwykłym człowiekiem, lecz nadal nie 'obdarzonym' . - odpowiedział, dokańczając swoją herbatę.
- Hm...Ciekawe... - chłopak ziewnął. Nic dziwnego, przecież zbliżała się już godzina 22. Wychodzi więc na to, że odkąd przebywał w mieszkaniu demona, minęła godzina.
- Jesteś śpiący? - spytał demon zabierając, swoją jak i Yukiyi pustą szklankę i wstawiając je do zlewu.
- Bradzoo... - odpowiedział młodszy, już mniej kontaktując z rzeczywistością.
- To chodź, zaprowadzę Cię do gościnnej sypialni. - Kuroko wziął go pod rękę i schodami zaprowadził do pokoju.
Yukiya nie przykładał uwagi do wyglądu pierwszego pietra. Dla niego liczyło się teraz walnąć na wielkie łózko i usnąć, a o wszystko będzie się martwić jutro.
Kuroko zaprowadził go do tego rodzaju gościnnego pokoju, w którym znajdowało się wielkie łóżko. W chłopaku przez chwilę pojawiła się energia i ledwo zdążył położyć się na wielkie i wygodne łóżko, a już spał. Demon pokiwał tylko rozbawiony głową i przykrył chłopaka cienką kołdrą, po czym delikatnie zamykając drzwi, udał się do siebie.
@~@~@~@~@~@~@@~
I TAK OTO KIMI POWRÓCIŁA~!
W sumie wyjechałam do babci na tydzień gdzie nie ma internetu ;-; Ale ciocia była tak dobra, że go przywiozła ze sobą ^U^
Tego opo rozdziały mam napisane na razie 3. Bo nie mam co robić xD
Lecę dodawać kolejne~!
poniedziałek, 1 lipca 2013
Znasz mnie jak nikt inny ~ 9
Kei zauważając go zwrócił się do wujka.
-Wujku, weź Ritsu i idźcie na dół. - brunet podał mężczyźnie chłopca, a ten mijając Ai'a przywitał się z Nim. On odpowiedział. - Klapnij sobie. - odezwał się brunet, gdy Takano wyszedł. Ai spojrzał na Niego. Kei klepał miejsce obok siebie na łóżku. Chłopak podszedł i usiadł.
- Więc chciałbym Ci to zwrócić. - odezwał się młodszy i wyciągnął z kieszeni bluzy długopis.
-Waa~! Skąd ty go masz? - spytał zdziwiony Kei, patrząc to na swój długopis, to na Ai'a.
-A-a no, Ayako znalazła w klasie na ławce. - odpowiedział zgodnie z znana mu prawdą, po czym dął długopis brunetowi.
-Podziękuj jej ode mnie. Tak się go naszukałem~! - chłopak z świecącymi oczyma odłożył długopis na jego honorowe miejsce - pudełko przy laptopie.
-Okey. - powiedział wstając. - To ja już idę. - oznajmił.
-Ej, ej. Posiedź jeszcze chwilę. Nie jest wcale tak późno. - powiedział brunet. - Zaraz wracam. - oznajmił i wyszedł z pokoju.
-O-okey? - odpowiedział zdziwiony.
***
-Mamo, gdzie mamy jakiś sok? - spytał brunet wchodząc do salonu, który aktualnie stał się miejscem posiedzeń rodziny.
-W kuchni. - powiedziała kobieta śmiejąc się. Widząc, że syn się już wycofuje, w miarę cicho dodała - Ładny ten Twój kolega. - chłopak tylko zmierzył mamę wściekłym spojrzeniem i poszedł do kuchni.
W pomieszczeniu podszedł do szafki i wyciągnął z niej dwie, pomarańczowe, szklane szklanki. Położył je na blacie i nalał do nich wiśniowego 'Tymbarka', po czym wrócił do pokoju.
-Trzymaj. - powiedział podając Ai'owi jedną z szklanek.
-O-o, dzięki. - odpowiedział chłopak i wziął szklankę do ręki. - Dobre..
-Wiem. - powiedział brunet.
Po tej wymianie zdań nastąpiła niezręczna cisza. Wtem Kei'owi wpadł do głowy pewien pomysł.
-Zagrajmy w pytania. - bardziej stwierdził, niż zapytał.
-Hm..no dobra, ale za...godzinę muszę iść. - odpowiedział chłopak.
-No dobra. Ja pierwszy. Z jakich osób składa się Twoja rodzina? - spytał dolewając soku, który przed chwilą przyniósł.
-Z Ayako, mamy i wujka. Reszty nie znam lub nie pamiętam. - odpowiedział opierając się o łóżko. Siedział teraz razem z Kei'em na dywanie. Brunet zdziwił się, że nie mieszkają z ojcem, ale postanowił, że zapyta o to później.
-Ahaaam. Moja z mamy, taty i siostry. Ale oczywiście to tylko ta, z którą mieszkam w tym domu.
-Okey, teraz moja kolej. Posiadasz jakieś zwierze?
-Mam rybki w akwarium, które są teraz u cioci. Tak to nie. Aty? - spytał brunet.
-Nie mam, ale chciałbym kota. - odpowiedział i zaczął się śmiać.
Po paredziesięciu pytaniach, a nawet więcej, minęła godzina i Ai musiał już iść.
-No to, do jutra. - pożegnał się chłopak.
-Bye, bye. -powiedział brunet i zamknął drzwi.
***
Gdy Ai opuścił dom, Ayako usiadła na łóżko. Po chwili zadzwonił jej telefon.
-Halo? - spytała.
-Aya-chan~! - usłyszała głos Miki. - Jak idzie nasz plan?
-Hm....powiem Ci, że nawet dobrze. - odpowiedziała dziewczyna, przysuwając się pod ścianę. - Ai dał się nabrać, na historyjkę z zgubieniem długopisu.
-Hahaha. Zabawa się rozkręca. - zaśmiała się blondynka.
-Aham. - wtem Aya usłyszała dźwięk otwieranych drzwi. - Muszę kończyć Mika. Bye, bye.
-Pa, pa. - tyle jeszcze usłyszała, przed rozłączeniem się.
Ai w tym momencie wszedł do pokoju. Zdziwił się widząc nie śpiąca siostrę.
-Ayako, nie śpisz jeszcze? - spytał.
Dziewczyna uśmiechnęła się.
-Nie, nie śpię. A o której to się wraca do domu, co? - dziewczyna z rozbawieniem patrzyła na zmieszanie brata.
-A-a no, no bo z Kei'em graliśmy w pytania i...no tak jakoś wyszło... - odpowiadał, na co jego siostra zaczęła się w miarę głośno śmiać. Ai zdziwił się.
-Dobra, dobra. Nie tłumacz się, tylko idź się umyć i spać, bo jutro zakończenie roku. - odpowiedziała. Chłopak dopiero teraz zauważył, że Ayako była już ubrana w piżamę.
-No, okey. - odpowiedział i poszedł do łazienki.
Gdy wrócił, Aya spała już w najlepsze. Ai tylko się uśmiechnął i położył do łóżka, po czym zgasił lampkę i odwrócił się do ściany.
***
Po wyjściu chłopaka, brunet poszedł do kuchni po bułkę, po czym z jedzeniem wszedł do salonu.
-Gdzie wuja i Ritsu? - spytał, albowiem w salonie teraz siedziała sama mama.
-Poszli do pokoju gościnnego, a Bell do swojego. - odpowiedziała kobieta, wkładając zakładkę w książkę i odkładając ją na stolik.
Chłopak wiedział już, ze teraz przez cały czas będzie budzony rano przez siostrę, która ma pokój na przeciwko jego.
-Aham. - odpowiedział gryząc bułkę.
-Jak nazywa się Twój przyjaciel? - spytała mama.
-Hm..a Ai. A co, mamo? - brunet spojrzał podejrzliwie na brunetkę, która uśmiechała się do niego.
-Nie, nic. Tak po prostu się czegoś domyślam. - odpowiedziała i usiadła wygodniej na fotelu.
Kei'owi wydało się to podejrzliwe, ale dokończył bułkę, nie pytając się mamy o nic.
-No skarbie, idź już spać. W końcu jutro zakończenie. - kobieta wstała i uśmiechnięta pocałowała syna w czoło, po czym, uprzednio biorąc książkę, poszła do sypialni.
-Dobrze. - odpowiedział chłopak, po czym poszedł do łazienki.
Ubrany już, wszedł do pokoju. Upewniając się, że wszystko jest na swoim miejscu, tradycyjnie, jeszcze spojrzał przez firankę na okno prowadzące do pokoju bliźniaków. Uśmiechnął się, zasunął firankę i położył się do łóżka.
'Co knujesz mamo...?' - pomyślał i gasząc światło oddał się krainie Morfeusza.
@~@~@~@~@~@~@~@~@~@~@~@~@~@~@~@~@@~@~@~@
Więc mamy 9 (?) rozdział ^U^ Coś w te pierwsze dni wakacji wziął mnie leń, ale na szczęście trzymał tylko jeden dzień xD W ogóle nie czuć wakacji ;-;
No, nic. Mam nadzieję, że rozdział się podobał. : D
Zostawcie po sobie ślad ^U^
Kimi~
czwartek, 27 czerwca 2013
Szczęście w nieszczęściu - prolog
uchodziło życie.
Ho ho ho ~
Proszę mi wybaczyć ot długie nie dodawanie notki, ale przez zamieszanie spowodowane końcem roku, wena wyparowała TuT Lecz wróciła ^U^
A tak w ogóle. Cieszycie się z końca roku? Ja po części nie. Czemu? Ponieważ kończę klasę 6 i idę do gimnazjum, w którym istnieje 8O % prawdopodobieństwo, że moją klasę podzielą i nie będziemy chodzić razem,a dla mnie to przykre...zakładam, ze gdy jutro chórek będzie śpiewał piosenki (Jedna z nich : ) ) jestem pewna na 1OO, ze się popłaczę. Jeszcze się wkurzyłam, bo nasza Pani oznajmiła mi, ze to osoby co mają pasek nie mogą być ubrane w spodnie -3- I tak pójdę w swoich czarnych alladynkach -33- I...gdzieś mam to co będzie mówić xD
Btw. jakie macie średnie? Mi tak jak w zeszłym roku zabrakło by dwóch setnych do paska, ale nasza Pani przepytała mnie z przyrody i jest good...a moja średnia to 4.81 xD Taka mała, o.
Nah, a zamykając temat szkoły otwieramy temat opowiadań~!
Więc...dzisiaj dodam prolog nowego opo...od którego nie mam jeszcze tytułu hłe hłe, a no i postaram się napisać kolejny rozdział SM. Dlaczego postaram? Hahahah jestem pewna, że Wasza wyobraźnia troszkę się uruchomiła?
A, no i dam jeszcze kolejny rozdział ZMJNI, jak się wyrobie oczywiście.
Zmieniłam również wygląd bloga na bardziej...letni/wakacyjny?
Mam nadzieję, że nowa czcionka i obrazek pasują ^U^
Pozdrawiam~!
Kimi~
sobota, 22 czerwca 2013
Znasz mnie jak nikt inny ~ 8
-Cieszę się że wracam do domu~.- odezwała się dziewczyna siedząca wewnątrz pojazdu.
-Na pewno się ucieszą, moja kochana siostrzenico.-odpowiedział jej dojrzały, męski głos.
Resztę drogi przebyli w ciszy, aż w końcu dotarli...
***
-Mamo! Widziałaś mój długopis?!- roztrzęsiony brunet, krzycząc, biegł po całym domu. Jak on mógł zgubić swój ulubiony długopis, który zawsze miał przy sobie?!
-Nie widziałam. A patrzałeś pod stertami śmieci w swoim pokoju?- spytała kobieta wychylając się z salonu.
-Mamoo, to nie śmieci tylko zapisane kartki i zeszyty.- oznajmił Kei i pobiegł do góry. Kobieta tylko westchnęła i powróciła do czytania książki.
Szukanie, jakiejkolwiek rzeczy przez Kei'a, zawsze ograniczało się do patrzenia na dany przedmiot i czekania, aż rzecz, która była szukana sama wyjdzie. Lecz w przypadku jakichkolwiek długopisów, które dla bruneta były na wagę złota, więc zaczął przeszukiwać, niemały, bałagan na biurku.
Mimo przeszukania całej powierzchni, wyżej wymienionego biurka, oprócz dwóch wypisanych długopisów nie znalazł nic. Wykończony i zmarnowany usiadł na łóżku, lecz jak oparzony szybko odskoczył. Masując obolałe udo spojrzał na pościel, a tam zobaczył...
***
-Ai, Ai~!
-Czego się drzesz Aya?- spytał chłopak, gdy jego siostra zaczęła w okół niego skakać.
-Nie zgadniesz co znalazłam w szkole na ławce~.- dziewczyna cały czas trzymała ręce za sobą, a teraz zaczęła jeszcze się tryumfalnie uśmiechać.
-Hm...niech zgadnę...znowu martwy gryzoń?- bardziej oznajmił, niż zapytał Ai. Po ostatnim wybryku siostry, to jest przyniesieniu do domu martwej, białej myszy nie ufał jej w takich sprawach, ale mniej więcej wiedział czego się po niej spodziewać.
-Niestety nie...-odpowiedziała smutna, ale zaraz powróciła do poprzedniego stanu.- Ale znalazłam to.- dziewczyna wyciągnęła ręce przed siebie. Leżał na nich zielony długopis ze złotymi paskami i inicjałami K.S.
-Długopis?
-Oj bracie...to nie jest zwykły długopis Widzisz te inicjały? - spytała i popatrzyła na Ai'a, który kiwnął głową, ale i tak wiedziała, ze nic nie kuma.
-Więc powiedz mi, kto w naszej klasie ma inicjały K.S.?- Ayako była zadziwiona tym, że jej brat nadal nic nie kuma. Po chwili wybuchła.- Kei Sobaru do czerwonej truskawki!!
***
-Kei, skarbie otwórz drzwi!- zawołała kobieta.
Brunet wyszedł z swojego pokoju. Nie mógł uwierzyć, że usiadł na szpilkach! Jak w ogóle te 3 szpilki się tam znalazły?! Dalsze rozmyślania przerwała mu burza różowych włosów, która rzuciła się na niego zaraz po tym, jak otworzył drzwi.
-Kei, braciszku~! Tak dawno cię nie widziałam~! - gdy burza włosów odczepiła się od bruneta, ten rozpoznał w niej swoją siostrę. 19-nasto letnia Anabelle Subaru.
-Bell, nie uwieszaj się tak na mnie. - powiedział Kei i z uśmiechem przytulił się do siostry, której nie widział od dobrego roku.
-Ale ja tak dawno cię nie widziałam~.- dziewczyna, jak na swój wiek zachowywała się jak mała dziewczynka. Widząc uśmiech brata sama się uśmiechnęła i również go przytuliła.
Po odklejeniu się od siebie, Kei zlustrował siostrę wzrokiem. Miała grube, różowe włosy siegające jej do połowy łydek, związane je miała w dwie kitki. Ubrana była w niebieską bluzkę bluzkę na na naramkach z falbanką na dole oraz w fioletowe, dżinsowe, 3/4 spodnie.
-Anebelle.- za nimi dało się słyszeć wesoły głos mamy. Dziewczyna pobiegła w jej stronę się przywitać, natomiast brunet pomógł wnosić bagaże wujowi.
-Dzięki stary. - odpowiedział mężczyzna, gdy wszystkie bagaże stały już w przytulnym korytarzu.
-Nie ma za co. - ich wujek był 26 letnim, młodym mężczyzną o kasztanowych włosach i czarnych oczach. W swojej pracy był pożądany przez wiele kobiet, ale tylko Kei i Anabelle wiedzieli, że nie mają u Niego żadnych szans, gdyż był gejem. A nazywał się Takano Kou.
-Czemu zawdzięczamy twoja wizytę?- spytał Kei siostrę.
-Przyjechałam na wakacje, a wujek mnie przywiózł. Skończyłam już liceum, więc pomyślałam, że mogę do Was przyjechać.-odpowiedziała uśmiechając się.- A że mieszkałam z wujkiem i Ritsu, pomyślała, że mógłby mnie przywieźć.- kontynuowała. Ritsu był adoptowanym, 4-letnim synkiem wuja. Kei zawsze lubił do niego jeździć, by bawić się z małym chłopczykiem. Co tu dużo mówić, przywiązał się do malca, tak jak on do niego.
-Ritsu przyjechał ze mną, ale usnął więc został w samochodzie.- powiedział mężczyzna. - Miałbym prośbę Isa, - tak zwracał się do swojej siostry, czyli ich mamy - czy mógłbym zostawić go z Wami na jakiś czas? Musze załatwić coś za granicą, a wolałbym, żeby mały został tutaj.
-Oczywiście. - kobieta zgodziła się natychmiastowo. Lubiła tego malca i to nawet bardzo. - Nie będzie żadnego problemu. A masz tutaj jego rzeczy?- spytała.
-Tak. - odpowiedział, bo był w 100% pewny, ze kobieta nie odmówi.- Zaraz je przyniosę. Kei, chodź ze mną.- powiedział razem z brunetem wyszedł z domu w kierunku auta. - Mógłbyś wyciągnąć Ritsu z fotelika?- spytał , a sam poszedł do bagażnika.
Kei otworzył tylne drzwiczki i leciutko odpiął malca. Gdy brał go na ręce ten zaczął się budzić.
-Ciii, spij sobie jeszcze...- powiedział, a Ritsu ponownie odpłynął. Uśmiechnięty zaniósł malucha do domu i położył u siebie na łóżku.
-Gdzie położyć torby?- spytał wuja wchodząc do pokoju.
-Tutaj w rogu. - powiedział Kei i odwrócił się do małego, gdy ten zaczął się budzić.
***
-Skąd ty masz długopis Kei'a?- spytał Ai.
-No wiesz, leżał sobie na ławce w czasie przerwy.- tak naprawdę Ayako sama wyciągła go z plecaka bruneta, gdy ten wyszedł na przerwę. Ale miała w tym swój niecny plan. - Teraz musisz iść go oddać.
-Ja? Dlaczego? A z resztą jest już późno. - odpowiedział zmieszany chłopak.
-Dlaczego? Bo ty się z nim przyjaźnisz. A późno nie jest, bo jest dopiero 19.30.- oznajmiła dziewczyna z satysfakcją.
Chłopak westchnął.
-No dobra. Pójdę. - powiedział po czym założył bluzę, buty i, uprzednio biorąc od siostry długopis, pełen niepokoju ruszył w stronę domu Kei'a.
Gdy był już na miejscu, drżącymi dłońmi zadzwonił do drzwi. Otworzyła mu kobieta w średnim wieku.
-DObry wieczór.-przywitał się.- Przyszedłem zwrócić Kei'owi długopis.
-Dobry wieczór. - kobieta uśmiechnęła się, widząc jak chłopak się denerwuje. - Jesteś przyjacielem Kei'a, prawda. Wejdź prosze.- powiedziała i wpuściła chłopaka do środka. - Jak się nazywasz?
Ai niepewnym krokiem wszedł do środka.
-Ai Usagi, prosze pani.- odpowiedział.
- Kei siedzi u siebie w pokoju. Drugie piętro, pierwszy pokój po lewej. - oznajmiła i uśmiechnęła się do niego, po czym zniknęła w salonie.
Ai poszedł zgodnie z instrukcjami, minął pomarańczowy korytarz, schodami poszedł piętro w górę i znalazł się w korytarzu w zielonym kolorze. Pierwsze drzwi w lewo, przypomniał sobie słowa, jak twierdził, mamy bruneta. Podszedł do drzwi i otworzył je.
@~@~@~@~@~@~@~@~@~@~@@~@~@~@~@~@~@~@~@~@~@~@~@~@~@~@~
No i mamy kolejny rozdział~! Po tygodniu przegoniłam swego lenia precz i tak oto powstało to, co dane Wam było przed chwilką przeczytać. Mam nadzieję, że się spodobało. Planuję napisać jeszcze jeden rozdział 'Sekretów marzeń' + prolog do nowego opowiadania, ale zobaczymy jak to wyjdzie ^~^
Pozdrawiam i zapraszam do komentowania :>
